Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Klub Zasadniczo Dyskusyjny #12

Obraz
Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Szkodzi swojej dziedzinie sztuki. Jedno filmowi, drugie muzyce. Dlatego podczas najbliższego Klubu Zasadniczo Dyskusyjnego, na którym podyskutujemy pod hasłem "kino dokumentalne vs. blockbustery", nie zamierzam być delikatny. Jeżeli ktoś wkurzy się, tym o co napisałem poniżej, zapraszam na Klub, 19 maja do Miejskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy. Chętnie podyskutuję.

Czy feminizm jest dziś komuś potrzebny? #10 Klub Zasadniczo Dyskusyjny Toruń już 13 marca


Jedyny taki Klub w Polsce spotyka się po raz dziesiąty. Tym razem zajmiemy się feminizmem i wieżowcem bzdur jaki wokół niego wyrósł. Chociaż są tacy, którzy twierdzą, że feministki to po prostu agresywne, sfrustrowane babska. Mamy nadzieję, że jedni i drudzy przyjdą na Klub i skonfrontują się w rzeczowej dyskusji. Takie są u nas zasady.

Jeżeli ktoś z Was nie zna jeszcze naszego Klubu, to zanim o feminizmie, słówko o KZD. Utworzyliśmy go we dwójkę rok temu w Toruniu - Mateusz Łapiński i Jarosław Jarry Jaworski. Tak po prostu, z potrzeby wewnętrznej, przerażeni stanem Polski i Polaków, którzy okopani we wrogich obozach, zioną do siebie nienawiścią. Mateusz i ja mamy inne poglądy na świat, ale uznaliśmy że gdzieś w tym kraju musi być miejsce gdzie "prawe" usiądzie i podyskutuje merytorycznie z "lewym" w towarzystwie "centrowego". Feministka z konserwatystą, gej z facetem z Młodzieży Wszechpolskiej etc.


Ludzie przychodzą, dyskutujemy, te dyskusje nas budują, dają wiarę. Tym razem rozmawiamy o feminizmie.

Wieżowiec bzdur

Mało jest ruchów społecznych, wokół których narosłoby tyle niedomówień, przeinaczeń i kontrowersji. Feminizmem straszy się dzisiaj prawicowe dzieci, bo feministki to rzekomo żądne męskiej krwi potwory. Z kolei radykalne feministki nie ułatwiają dialogu, bo potrafią rozkręcać niezłe awantury - vide sprawa okładki Wysokich Obcasów z hasłem “Aborcja jest OK”

Za tymi wszystkimi medialnymi aferami i walką na słowa znika jednak najważniejsze - prawdziwe znaczenie feminizmu. Dlatego Klub Zasadniczo Dyskusyjny zadaje pytanie - Czy feminizm jest dziś komuś potrzebny?

Nie podejmę się tutaj przytaczania definicji feminizmu, zresztą to niepotrzebne, Wujek Google służy wieloma.

Sufrażystki (źródło Real Time History)

Zaczęło się w 17. wieku

“Ideologia, kierunek polityczny i ruch społeczny związany z równouprawnieniem kobiet” - krótko, prosto i treściwie. Ale sprowadzanie wszystkich odmian i odcieni feminizmu do jednej definicji jest działaniem skrajnie nietrafionym.

Myśl feministyczna rozwijana jest od XVII–XVIII wieku, choć jej ślady można znaleźć właściwie we wszystkich epokach. Naukowcy dzielą ruch na dwie “fale”

Pierwsza to ruch tzw Sufrażystek w USA i Anglii istniejący od połowy XIX wieku do lat 20. wieku XX. Termin pochodzi od łacińskiego suffragium – głos wyborczy - bo choć trudno w to dziś uwierzyć, w naszej światłej Europie kobiety nie miały prawa głosować w wyborach. gdzieniegdzie do 1971 roku. I nie mówię o zapomnianej Albanii, tylko o… Szwajcarii!

Druga fala ruszyła w latach 60. XX wieku. Wtedy kobiety zawalczyły o prawa obywatelskie oraz wolność seksualną. To w takim mega skrótowym uproszczeniu, bo walczą do dziś, mimo tego, że równość powinna być po prostu normą. Jak widać feminizm jest jednak komuś potrzebny...

Ale feministki budzą też grozę.

protest grupy Femen

Zniszczyć facetów

“Feministki chcą zniszczenia mężczyzn i sprowadzenia ich do roli prostych roboli”. To jeden z “piękniejszych” stereotypów powielanych nt. feminizmu. 

Feminizm - zwłaszcza radykalny - budzi jednak duży opór i ma potężnych oponentów. Kobiety chcące równości są obrzucane przez przeciwników stekami wymyślnych obelg. Czasem bardzo poniżających, tak jak słynna fraza że: 

Feminizm wynika z desperacji kobiet, które prawdopodobnie nie potrafiły znaleźć sobie faceta, bo coś z nimi jest nie tak (zapewne są niezbyt atrakcyjne)

Krótko mówiąc - feministkami zostają tylko brzydkie baby, których nikt nie chce. Hmmm…. a weryfikacja jest przecież taka prosta! - wystarczy przejść się na manify czy czarne marsze. Albo wpaść do toruńskich Dziewuch Dziewuchom .

Lewaki - prawaki 

Ruchom feministycznym najczęściej blisko do lewicowości. Podczas manifestacji w Warszawie 8 marca tego roku, w szeregach protestujących kobiet powiewało wiele… czerwonych, komunistycznych (?) flag (to akurat bardzo mi się nie podoba, bo wystarczy odrobina wiedzy historycznej, by wiedzieć co dla Polaków znaczyły komunistyczne sztandary). Dlatego “lewaki” zapewne zakrzykną “Tak, potrzebujemy feminizmu! Dziś nawet bardziej”. Ale może się mylę.

W Polsce konserwatyści i przedstawiciele prawicy mówią o konieczności równouprawnienia płci. Wierzę, przynajmniej części z nich, bo jest wielu fajnych, partnerskich i odpowiedzialnych mężczyzn z “sercem po prawej stronie”. No może poza tymi, dla których szacunek dla kobiet oznacza głównie “całuję rączki”. Oczywiście uogólniam i jestem paskudnie niesprawiedliwy. Niemniej od "prawaków" usłyszałbym chyba, że feminizm za niepotrzebny. Ale może się mylę.

Zgody nie ma, ale jest Klub Zasadniczo Dyskusyjny i możemy na nim podyskutować o tym. Zapraszam i te/tych którym feminizm “nie jest” i te/tych którym “jest” potrzebny. I te/tych co nie mają zdania :)

➨➨➨
KZD #10
13 marca, wtorek, 19:00, cafe Wejściówka, Plac Teatralny 1 (podziemia teatru wejście od postoju taksówek),
jak zawsze wstęp wolny, 
jak zawsze tylko 90 minut i ani chwili więcej,
jak zawsze dyskutują wszyscy - i goście, i uczestnicy,
jak zawsze obowiązuje Etykieta Klubowa
jak zawsze nie ma relacji na Fb czy TT
Po prostu przyjdźcie.


PS: jeżeli chcecie usłyszeć jak ktoś pięknie i prosto wyjaśnia czym jest dla niej/niego feminizm, to polecam nasze toruńskie Dziewuchy. O TUTAJ 

Popularne posty z tego bloga

"Jej dziura chce kocura, co w pi**e jej pohula" Czyli jak dostałem propozycję współpracy

Estetyczna kastracja - to plan dla uczniów polskich szkół na najbliższe lata